W reprezentacyjnym punkcie Szczecina przy "Wałach Chrobrego" obok statków pasażerskich miała stanąć pływająca wystawa dla młodzieży szkolnej. Wystawa miała być o morzu bałtyckim, o naszej gospodarce morskiej, przedsiębiorstwach pracujących na morzu i w portach. Statek postawiony w niewielkim kanale oczekiwał na przegląd dna w stoczni szczecińskiej.


Tak miał wyglądać statek po przebudowie. W części dolnej - pomieszczenie wystawowe; w górnej - duża sala wykładowa.


Tu czekał statek na przegląd stoczniowy


Złodzieje przy pracy


j.w.


Dnia 15 maja roku 2007, o godzinie 14oo, będzie rozprawa sądowa przeciwko Skarbowi Państwa o naprawę krzywdy. Nieuczciwi ludzie związani z energetyką atomową wydali zalecenie funkcjonariuszom Ministerstwa Spraw Wewnętrznych aby pozbawić mnie wszelkiego majątku. Abym nie miał możliwości finansowych dla sprzeciwu wobec budowy elektrowni atomowych w Polsce.

Od 1970 roku działam na rzecz ekologii. Jeszcze w starym ustroju listami otwartymi ostrzegałem przed budową elektrowni atomowej, że to olbrzymia strata finansowa dla kraju.

Miała stanąć w Żarnowcu koło Wejherowa, niedaleko Gdyni. Ówczesny Związek Radziecki wymusił tę budowę. W elektrowni miała następować przemiana uranu w pluton, jako ładunek wybuchowy dla bomby atomowej. 4-dniowa produkcja - 1 bomba atomowa. Pluton miał odbierać Związek Radziecki.

Upierałem się, że produkcja prądu będzie 40-krotnie droższa niż w naszych elektrowniach węglowych. Moje liczne korespondencje były kontrolowane. Funkcjonariusze Urzędu Bezpieczeństwa chodzili za mną, i gdy pakiet listów wsadzałem do skrzynki pocztowej, zachodzili do urzędu polecając wycofanie mojej korespondencji.

Gdy nastapiła zmiana ustroju, została przeprowadzona w Gdańsku w Wojewódzkiej Radzie Narodowej, sesja otwarta, w której uczestniczyli pracownicy elektrowni atomowej w Żarnowcu. Wygłosiłem referat o konieczności rezygnacji budowy z przyczyn ekonomicznych. Że przyczyni się do zubożenia kraju. Można zupę ugotować na gazie, na elektryczności, na węglu, można też spalić drogi obraz, np. Picassa. Podobnie jest z elektrownią atomową, która produkuje prąd w olbrzymich kosztach, ale za to daje materiał wybuchowy dla bomb atomowych.

Aby usunąć wątpliwości wyzwałem na pojedynek telewizyjny te osoby, które chcą takiej elektrowni, podpierając wyzwanie dużą kwotą pieniężną, około miliarda starych złotych. Głos Szczeciński zamieścił wywiad red. Suprynowicza, który pytał mnie, jakie jest moje podparcie finansowe. Przedstawiłem, że mam w swojej małej stoczni zgromadzone jednostki pływające, barki, holowniki, kuter rybacki, dźwig kołowy i inne wartościowe rzeczy.

Do pojedynku zgłosiło się dwóch wicedyrektorów elektrowni atomowej w budowie, oświadczając, że dla pojedynku telewizyjnego dysponują kwotą do wygrania przeze mnie, albo wygrają oni. Profesor Samsonowicz zgłosił się na mojego sekundanta. Jednak do pojedynku nie doszło. Parlament zdecydował, że argumenty ekonomiczne wskazują na konieczność przerwania budowy, a ja otrzymałem podziękowanie.

Po pewnym czasie, za kadencji prezydentury pana Wałęsy, powstały naciski na podjęcie budowy elektrowni atomowej. Znowu zacząłem pisać listy otwarte. Gdy w instytucie naukowym w Gdańsku, senator, przewodniczący senackiej komisji d/s energetyki atomowej, na spotkaniu z działaczami ekologicznymi oświadczył: - ja gwarantuję, że elektrownia ta będzie bezpieczna - mogę spać z prętami uranowymi w łóżku! - natychmiast rozpowszechniłem informację, nawet do biskupów, że dla 4-procentowej prowizji usiłuje się zrobić tę elektrownię, nie bacząc na koszty jakie poniesie kraj (wtedy koszt elektrowni - 2 miliardy dolarów).

Gdy wyjechałem do Stanów Zjednoczonych, podczas mojej nieobecności moje metalowe jednostki pływające zostały pocięte na złom, kuter rybacki z grubych dębowych dech pocięty na drobne kawałki, tworząc drewnianą górę. Zniknął dźwig i wiele innych rzeczy. Policja odmówiła interwencji.

Ponieważ jestem upartym człowiekiem, po pewnym czasie zacząłem adaptować barkę desantową dla potrzeb wystawy ekologicznej. Miała stanąć w centrum Szczecina. Z niezrozumiałych powodów urzędnicy miasta Szczecin odmawiali miejsca dla jej adaptacji. Zarząd Miasta chciał udostępnić miejsce, ale jakaś tajemnicza osoba żądała odmówienia miejsca. Potem Zarząd znowu chciał i znowu tajemnicza osoba nakazała odmówić miejsca. Nikt nie chciał powiedzieć co to za tajemnicza osoba wydaje polecenia Zarządowi Miasta Szczecin.

Po jakimś czasie otrzymuję telefon: palą statek na którym miała być wystawa!. Gdy dotarłem do portu, strażnik portowy zagrodził mi drogę, jest polecenie aby panu zabronić wejścia na statek. Gdy wyciągnąłem aparat fotograficzny aby robić zdjęcia, strażnik zabronił mi również robienia zdjęć.

Gdy zgłosiłem kradzież mienia w policji oraz w prokuraturze, prokuratura zapowiedziała, że ta sprawa będzie umorzona.

Rozprawa o zwrot mienia 14oo dnia 15 maja w Sądzie Okręgowym.

Armator Jacek Kwiatkowski
Redaktor Naczelny
www.polski-tygodnik-dyskusyjny.com

******************************************************************************************************

dzień - 22 stycznia 2008 r.

Było kilka rozpraw poświęconych kradzieży. Odczuwało się zażenowanie prowadzącej sędzi, sympatycznej, ładnej kobiety. Sprawa przeciwko skarbowi państwa o odszkodowanie. Początkowo sędzia informowała, że wciągnie do sprawy prokuratora. Później zmieniła zdanie. Na kolejnej rozprawie stawił się przedstawiciel policji. Mógł mi zadawać pytanie. Gdy ja chciałem zapytać przedstawiciela, sędzia zabroniła. A więc nierówność procesowa.

Na kolejnej rozprawie stanął przedstawiciel skarbu państwa. Zgłosił sprzeciw, zaprzeczył powództwu. Oświadczył, że obecnie skarb państwa nie odpowiada za to, co robi policja. Sędzia przyznała rację.

Bardzo ciekawym zagadnieniem jest zgodność sądu z przepisami. Początkowo sędzia przyznawała racje poszkodowanemu, że wystarczają dostarczone dokumenty. Ale w końcowej rozprawie oświadczyła, że przedstawione fakty są niewiarygodne i pozew został odrzucony. Na koniec, pouczyła poszkodowanego - że powinien pokryć koszta procesu.

Więc - nauka moralna - będziesz okradziony, nie idź z tym do sądu.


23 kwietnia 2008.

- Nie piszę jak się toczyły sprawy. Były rozprawy sądowe, były wyroki, były zażalenia i następne zażalenia. Dość, aby pisać i pisać. Ale skąd brać na to czas?

Wreszcie sprawy się potoczą tak jak powinny. Kiedy zapadnie prawidłowy wyrok, ta strona internetowa znowu przybierze obraz okrętu ESPERANTO, na którego pokład będziemy zapraszać.

*******************************************
08 grudnia 2008 rok.
Otrzymałem wreszcie pismo z Sądu Okręgowego w Warszawie, datowane 15.12.2008., a w nim, dosłownie:
Sekretariat Sądu zawiadamia, że sprawa przeciwko SP MSWiA o zapłatę SP Komendant Wojewódzki Policji w Szczecinie została prawomocnie zakończona, zatem wszelkie propozycje ugodowe co do postępowania sądowego są bezprzedmiotowe.
Sekretarz Sądu Monika Szatańska

Jak widać z przebiegu sprawy, nikt, kto ma związek z szatanem, nie powinien być dopuszczony do spraw sądowych.

bo

Szatan jak może - kręci, aby tylko nie było dobrze. Ma być źle!

Nie kierowałem pozwu przeciwko nic niewinnemu Komendantowi Wojewódzkiemu Policji. Bo skąd się w pozwie wziął? - to jakaś szatańska sztuczka!

Czy można unicestwić działania szatana w sądzie?
Jak to zrobić drogą prawną? Próbujmy dalej.

Wysłalem pismo do Sądu Okręgowego:

Szczecin o8.12.2008.

Sąd Okręgowy w Warszawie, Wydział III Cywilny
Al. Solidarności 127

00-898 Warszawa
sygn.akt etc.,

Wniosek o uzasadnienie orzeczenia Sądu Okręgowego.

Wnoszę o uzasadnienie orzeczenia jak wyżej. Oddalające moje powództwo. Wnoszę o przesłanie na na mój adres.

Czy szatan podda się i zwycięży zwykła uczciwość???